Nasdaq100 czy S&p500

To pytanie, które wielu inwestorów wierzących w potęgę i siłę USA zadaje sobie . Ostatnie lata to znacząca przewaga Nasdaq, ale czy tak samo będzie w przyszłości? A może lepiej postawić na większą dywersyfikację i wybrać S&P 500? Aby móc w ogóle odpowiedzieć sobie na to pytanie, najpierw należy przyjrzeć się temu, jak indeksy te są skonstruowane, co wpływa na ich cenę oraz jak zachowywały się historycznie.

Nasdaq100 to nie S&P500

I na początku ważna rzecz — S&P 500 i Nasdaq 100, pomimo często występującej opinii, nie zachowują się identycznie. Faktem jest, że obecnie największe spółki, a właściwie całe TOP 10 zarówno w S&P 500, jak i w Nasdaq 100, to te same podmioty. Jednak wagi są już zupełnie inne. Dodatkowo wszystko to, co dzieje się poza TOP 10, również ma ogromny wpływ na zachowanie się obu indeksów. Nie wiemy też, w którą stronę oba te indeksy podążą. To, że teraz są bardzo do siebie podobne, nie oznacza, że tak samo będzie za 10 lat.

S&P500 Budowa

Indeks S&P 500 ma za zadanie odzwierciedlać szeroki rynek akcji w USA. Jest to pełne spektrum gospodarki — mamy tutaj spółki finansowe, technologiczne, energetyczne, ochronę zdrowia i wiele wiele innych.

Nie jest to jednak mechaniczne zestawienie 500 największych firm. O włączeniu spółki do indeksu ostatecznie decyduje specjalny komitet, co nadaje indeksowi charakter uznaniowy.

Aby wejść w skład indeksu, spółka musi wykazać dodatni wynik finansowy netto w ostatnim kwartale. Dodatnie musi być także zsumowany dodatni wynik za ostatnie cztery kwartały. Dlatego na przykład SpaceX, który niedawno zadebiutował na giełdzie, w najbliższych latach nie ma szans na pojawienie się w S&P 500.

Filtr zyskowności sprawia, że jest dużo mniejsze ryzyko, że jakaś niesprawdzona, napompowana oczekiwaniami spółka trafi do indeksu. Takim przykładem może być Snapchat — spółka ta stanowi jedynie 30% swojej wyceny z debiutu, a w ciągu ostatnich 5 lat spadła o ponad 90% ze swoich szczytów

Z drugiej strony w ten sam sposób nie trafią też do indeksu spółki o silnych fundamentach, które są w fazie bardzo silnych inwestycji, fazie zdobywania rynku i których prawdziwy potencjał wynikowy zobaczymy dopiero za kilka lat.

Dlaczego SpaceX nie wejdzie do S&P500

Wspomniałem wcześniej SpaceX. Nie wiem, czy SpaceX będzie taką spółką, ale jeżeli dowiezie chociaż połowę tego, co obiecało — jeżeli zbuduje bazy na Księżycu i Marsie, rozwinie, a może zmonopolizuje internet światowy poprzez sieć Starlink, umieści centra i bazy danych na orbicie, przez co wyeliminuje problem zasilania ich energią i chłodzenia, jeżeli rozbuduje swoje modele AI — to czemu nie miałaby być warta 10 razy więcej? Żadna inna spółka nie będzie w stanie z nią konkurować.

Ale zanim tak się stanie, zanim SpaceX stanie się rentowny, minie jeszcze wiele lat, w których spółka ta będzie przepalała kolejne miliardy dolarów. Jeżeli jednak rynek będzie wierzył, że to, co robią, ma sens, to cena również będzie rosła. Niestety nie podniesie to wyceny S&P 500 — SpaceX nie znajdzie się w S&P 500, bo takie są kryteria Podniesie za to wycenę Nasdaq 100, który nie ma takich ograniczeń.

Z jednej strony taka struktura nas chroni, ale z drugiej sprawia, że wiele tzw. „jednorożców” może trafić do indeksu już w momencie, gdy kosmiczne stopy zwrotu są już za nimi. Czy to źle. Niekoniecznie. Taka jest po prostu jest budowa indeksu. Może to być plusem i minusem. W zależności od perspektywy i naszych oczekiwań.

Szykują się nam też debiuty Anthropic oraz OpenAI, a może wkrótce kolejne wielkie modele językowe zaczną wchodzić na giełdę. Mamy boom na AI i każdy chce odgryźć kawałek dla siebie. To prawdopodobnie nie będą zyskowne podmioty, ale z pewnością będą wyceniane na setki miliardów, a może i nawet na ponad bilion dolarów. Małe jest prawdopodobieństwo, że wszystkie z nich przetrwają. Tak więc filtr S&P 500 może okazać się zbawieniem, ale może też być zupełnie odwrotnie.

S&P500 Akcje w wolnym obrocie

Kolejnym wymogiem jest płynność i free float — co najmniej 50% akcji musi być w wolnym obrocie. Spółka musi też generować odpowiednio duży obrót. Ten warunek z kolei sprawia, że jest dużo mniejsze ryzyko potencjalnych manipulacji kursem.

Spółki, które już spełniły te kryteria, mają udział w indeksie uzależniony od ich kapitalizacji skorygowanej o free float, czyli akcje w wolnym obiegu. Innymi słowy — im większa spółka i im większa liczba akcji w obiegu, tym większy będzie miała wpływ na indeks. Największa obecnie Nvidia ma kapitalizację w okolicach 5 bilionów dolarów, z kolei najmniejsze spółki o udziale jedynie na poziomie 0,01% to firmy z kapitalizacją pomiędzy 5 a 10 miliardami dolarów. Poziom porównywalny do górnej połowy WIG20.

Nasdaq 100 – Charakterystyka

Nasdaq 100 to indeks dużo bardziej skoncentrowany — zaledwie 100 spółek. Nie ma tutaj żadnych spółek finansowych. Wszystkie banki, firmy ubezpieczeniowe i domy maklerskie są z automatu wykluczone.

Udział spółek w indeksie również jest ważony kapitalizacją, jednak występuje tutaj mechanizm ograniczeń górnych, aby uniknąć sytuacji, w której najwięksi giganci zdominują ten indeks. Przykładowo, gdyby Nvidia była ważona czystą kapitalizacją, powinna mieć udział w okolicach 12,84%, a tymczasem jej rzeczywisty udział w indeksie to 8,69%.

Jedna z zasad tworzenia Nasdaq 100 mówi, że jeżeli spółki, których udział w indeksie przekracza 4,5%, łącznie stanowić będą ponad 48%, to ich udział zostanie zmniejszony do 40%.

Tak więc S&P 500 i Nasdaq 100 mogą istotnie różnić się od siebie, nawet mimo faktu, że obecnie przeważają te same spółki. Oczewiście korelacja będzie duża, ale z czasem wyniki powinny zacząć się rozjeżdżać.

Skład indeksów

Zerknijmy teraz na skład największych ETF-ów, które próbują odwzorowywać te indeksy. Oczywiście tutaj również mogą występować pewne różnice w stosunku do bazowego indeksu, jednak z grubsza powinno się zgadzać.

Weźmy na warsztat iShares Core S&P 500 oraz iShares Nasdaq 100. Wersje akumulacyjne Dane z 12 czerwca 2026 roku. TOP 10 zarówno dla S&P 500, jak i dla Nasdaq 100 w 9 na 10 przypadków to te same spółki. Różnią się jedynie Meta, która mieści się w TOP 10 dla S&P 500, oraz AMD, które jest w TOP 10 dla Nasdaq 100.

Jeżeli chodzi o pojedyncze spółki, to czasami wagi są zbliżone, a czasami potrafią się znacząco różnić. Nvidia to 8,09% w Nasdaq 100 oraz 7,81% w S&P 500. Apple to 6,94% w Nasdaq 100 oraz 6,70% w S&P 500. W obu przypadkach są to bardzo podobne wartości. Ale już na przykład Micron Technology ma 4,95% udziału w Nasdaq 100 oraz jedynie 1,73% w S&P 500 — to prawie trzykrotna różnica.

Nawet jeżeli obecnie indeksy te są bardzo do siebie zbliżone, nie jest powiedziane, że za rok czy za 5 lat również tak będzie. Debiut SpaceX oraz spodziewany debiut Anthropic zaczną istotnie wpływać na różnice w kolejnych miesiącach i latach. Te spółki raczej nie pojawią się szybko w S&P 500, a w Nasdaq 100 — już tak.

Nasdaq 100 czy S&P500. Udział technologii

Jeżeli więc wierzycie w dalszy silny wzrost sektora spółek technologicznych, to wyborem dla Was powinien być Nasdaq 100. Jeżeli obawiacie się, że rynek ten jest przegrzany lub po prostu nie rozumiecie na tyle dobrze wszystkich zmian technologicznych, które obecnie zachodzą, to S&P 500 wydaje się być lepszym wyborem.

Gdy spojrzymy na podział na sektory, czyli wyjdziemy po za TOP10, to  różnice są dużo bardziej widoczne. Spółki technologiczne w Nasdaq 100 stanowią obecnie 59,01%, podczas gdy w S&P 500 jest to jedynie 37,29%.

W obu przypadkach udział technologii jest bardzo duży. Nawet podczas bańki internetowej w 2000 roku udział ten nie był tak wysoki. Dla S&P 500 największy udział sektora technologicznego do tej pory wynosił około 33% w 2000 roku. Dwa lata później spadł w okolice 12%. W żadnym stopniu nie chcę tutaj sugerować, że sytuacja się powtórzy. Obecna hossa wydaje się stabilniejsza finansowo od tamtych czasów, gdy samo stworzenie strony internetowej dodawało wiele milionów spółkom do wyceny.

Chcę jednak zwrócić uwagę na to, że wiele spółek, które wtedy królowały, obecnie nie istnieje albo ma marginalne znaczenie.

Obecnie spółki takie jak Anthropic czy SpaceX w momencie debiutu w indeksie są już wyceniane na biliony dolarów. Duża część wzrostu odbyła przed debiutem giełdowym. To nie jest Nvidia, która wzrosła 100-krotnie, ciągnąc indeks za sobą.

Jestem więc w stanie wyobrazić sobie sytuację, że za kilka lat udział sektora technologicznego może jeszcze bardziej wzrosnąć w indeksie, ale wcale nie musi to przekładać się na wzrost wartości pojedynczych spółek. Po prostu będą pojawiały się nowe, które będą dzielić ten tort między siebie.

Nie wyobrażam sobie też rynku kapitałowego bez sektora finansowego. Obecnie jego udział w S&P 500 to jedynie 12% — jest to bardzo mało. Historycznie niższy poziom mieliśmy wyłącznie w czasach kryzysu finansowego w latach 2008–2009, a żaden rynek kapitałowy bez solidnych instytucji finansowych nie jest w stanie funkcjonować.

Wyniki

Przyjrzymy się teraz historycznym wynikom. Nasdaq 100 powstał w 1985 roku, S&P 500 to znacznie starszy indeks. Patrząc na wyniki dochodowych wersji indeksów, czyli z uwzględnieniem dywidend, od 1986 roku do końca 2025 roku zwycięzca jest tylko jeden — Nasdaq 100. W tym okresie wygenerował stopę zwrotu ponad 22 000%, podczas gdy S&P 500 trochę ponad 7 500%. To prawie trzykrotnie więcej. Różnica jest więc kolosalna.

Czy 40 lat to wystarczająca historia, aby móc stwierdzić, że Nasdaq 100 jest po prostu lepszy od S&P 500? Niekoniecznie.

W większości okresów wygrywał Nasdaq. Było właściwie tylko jedno dziesięciolecie, kiedy S&P 500 osiągnął wyższą stopę zwrotu — były to lata 2000–2010, czyli okres załamania się bańki dot-com. W ciągu zaledwie 2,5 roku Nasdaq spadł od szczytów o ponad 80%, podczas gdy spadek S&P 500 nie przekroczył 50%. Po całym dziesięcioletnim okresie Nasdaq 100 z uwzględnieniem dywidend był wciąż około 50% poniżej poziomu sprzed 10 lat. Z kolei S&P 500 prawie odrobił całą stratę — zabrakło około 9%. Dla wielu inwestorów była to stracona dekada.

Zdecydowanie więcej było jednak okresów, w których Nasdaq 100 przeważał, i dlatego średnioroczna stopa zwrotu wyniosła dla Nasdaq 100 z uwzględnieniem dywidend około 14,5%. Dla S&P 500 było to niecałe 12% — też bardzo przyzwoity wynik.

And the winner is …

Patrząc na ostatnie 40 lat istnienia obu indeksów, Nasdaq wydaje się przeważać nad S&P 500. I prawdopodobnie gdy spojrzymy na wykres za kolejne 40 lat, istnieje duże prawdopodobieństwo, że historia się powtórzy. Nie każdy ma jednak przed sobą horyzont 40 lat.

Ostatnie lata to bardzo silna przewaga Nasdaq. Spółki technologiczne obecnie rządzą rynkiem. Zmieniła się też narracja rynkowa — coraz rzadziej patrzy się na zysk, jaki spółka generuje. Klasyczne wskaźniki, takie jak C/Z czy cena do wartości księgowej, zostały schowane do szafy.

Nikogo już nie dziwią wyceny spółek na poziomie 20-, a nawet 100-krotności obecnych przychodów. Przychodów, nie zysków. Zysk w wielu przypadkach przestał się liczyć, bo i tak go nie ma.

Może to być niebezpieczne i zapewne każdy, kto uważa podobnie, powinien wybrać S&P 500. Jeżeli z kolei uważasz, że świat się zmienił i stare standardy przestały obowiązywać, to Nasdaq 100 może być dla Ciebie lepszym wyborem.

Nasdaq to jest wybór dla osób, które nie boją się zmienności. Historycznie indeks ten charakteryzował się dużo większymi wahaniami cen oraz dużo większymi spadkami podczas bessy. Pęknięcie bańki dot-com oraz kryzys finansowy z 2008 roku dużo mocniej przeceniły właśnie Nasdaq 100.

Jakie jest moje zdanie? Kilka miesięcy temu nagrałem film o ETF-ach, w które inwestuję, i mówiłem w nim, że od kilku lat mam w portfelu S&P 500, a obecnie inwestuję globalnie, co również oznacza, że moja ekspozycja na Stany Zjednoczone jest bardzo wysoka, ale nie jest tak, że mam 100% w USA.

Jeżeli jednak miałbym obecnie wybierać pomiędzy S&P 500 a Nasdaq, to na krótki okres czasu wybrałbym S&P 500, a z długą perspektywą czasową — Nasdaq 100. W długim terminie wierzę w to, że szybsza adaptacja Nasdaq 100 pozwoli mu osiągnąć lepsze wyniki. Możliwe więc, że przy jakiejś większej korekcie rynkowej podmienię S&P 500 na Nasdaq, o czym na pewno poinformuję Was w cyklicznych podsumowaniach portfela publicznego.

Przeczytaj także

Jak wybrać ETF na akcje – krótka historia mojego portfela publicznego

ETF-y LifeStrategy, czyli Akcje i Obligacje Razem

By Iwan

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *